2010 VII 02 Poeta trzech pierścieni
Ze zdjęcia portretowego spogląda młody człowiek o aksamitnym spojrzeniu, elegancki dwudziestolatek w smokingu, pod muchą. Wydaje się, że przed obiektyw fotografa trafił wprost z salonu literackiego przedwojennego Lwowa. Bohdan Ihor Antonycz, piszący po ukraińsku, wybitny poeta lat 30., człowiek wielu talentów, fenomenalnie oddający piękno otaczającego go świata. Wiersze układał pomiędzy słowem ukraińskim, polskim no i przecież, wyniesionym z rodzinnego domu, pierwszym, łemkowskim.
Przeżył tylko niespełna 28 lat, lecz zostawił po sobie wiele. Jak gdyby przeczuwał kruchość własnego życia. Wierzył, że żyć trzeba intensywnie. Malował, wykonywał ilustracje do czasopism i, będąc samoukiem, komponował muzykę i pięknie grał na skrzypcach. Wszystkim swym talentom dał upust w poezji. Antonycza, autora głównie wierszy, przepełnionych umiłowaniem życia, światłem barw, zapachów i dźwiękami muzyki za swego uznają i Ukraińcy, i Łemkowie. Ceniony w świecie poeta, pośmiertnie doczekał się wielu przekładów. Zmarł niespodziewanie we Lwowie 6 lipca 1937 roku, w czasie, kiedy Stalin niszczył ukraińską inteligencję. Być może przedwczesna śmierć uchroniła go przed koszmarem sowieckich więzień, albo też pozbawiła szansy powrotu w rodzinne strony.Bohdan Ihor urodził się 6 października 1909 roku w Nowicy na środkowej Łemkowszczyźnie w rodzinie grekokatolickiego proboszcza. O. Wasyl (1879-1942), pochodzący z okolic Rymanowa na wschodniej Łemkowszczyźnie, rodowe nazwisko Kot (po łemkowsku Kit) zamienił na szlachetnie brzmiące Antonycz na rok przed narodzeniem jedynaka. Matka poety, Olga Wołoszynowycz (1983-1953) urodziła się w Lipowcu, niedaleko Sanoka. Dzieciństwo Bohdana przypadło na niespokojne czasy. Przyszły poeta miał pięć lat, kiedy jego wuj, brat matki Aleksander, notariusz z Lipowca, oraz kilku krewnych zostało uwięzionych w Talerhofie. Aleksander Wołoszynowycz po I wojnie światowej zaangażował się w tworzenie Republiki Łemkowskiej. Jako delegat ze wschodniej Łemkowszczyzny pojechał na zjazd Rady Rusinów do Koszyc, opowiadając się tam za przyłączeniem Łemkowszczyzny do Czecho-Słowacji. Wtedy też, w maju 1919 roku, dowiedział się, że sąd w Krakowie zaocznie skazał go na karę śmierci, więc został na Preszowszczyźnie. Czas politycznych przemian, niepewny na Łemkowszczyźnie, sprawił, że wkrótce Antonyczowie wraz z dziesięcioletnim Bohdanem, w obawie przed pacyfikacją, schronili się na kilka tygodni u Aleksandra. Po powrocie do Nowicy, o. Wasyl był aresztowany i przesłuchiwany w sprawie szwagra.
НАЗУСТРІЧ
Росте хлоп’я,
мов кущ малини,
підкови на шляхах дзвенять.
Ось ластівки
в книжках пташиних
записуют початок дня
Запрягши сонце до теліги,
назистріч виїду весні.
Окриленим,
хрещатим снігом
сьпівают в квітні юні дні.
Росте хлоп’я,
мов кущ малини,
підкови на шляхах дзвенять.
Ось ластівки
в книжках пташиних
записуют початок дня
Запрягши сонце до теліги,
назистріч виїду весні.
Окриленим,
хрещатим снігом
сьпівают в квітні юні дні.
(Три перстені, 1934)
Przyszły poeta edukację rozpoczął w domu, pod okiem prywatnej nauczycielki. W 1920 roku rodzice zdecydowali się wysłać syna do klasycznego gimnazjum im. Królowej Zofii w Sanoku, jedynego, posiadającego w programie nauczania język ukraiński. Pejzaż kulturowy ówczesnego Sanoka tworzyli Polacy, Żydzi i Rusini. Po latach we wspomnieniach napisze, że połowa uczniów w szkole była niepolskiej narodowości. Nie bez żalu wspominał: ...patrzyli spode łba, prawie jak na stworzenia innego gatunku. Najgorzej wypadała przerwa podczas modlitwy. Kiedy powtarzaliśmy „Otcze nasz…”, oni dusili się od ledwo powstrzymywanego rechotu. Wtedy doznawaliśmy dogłębnego, prawie fizycznego bólu. Syn duchownego bardzo ubolewał nad profanacją rusińskiego sacrum. Łemkowskie pochodzenie w polskim otoczeniu, odmienny od łemkowskiego akcent na lekcjach języka ukraińskiego nie dawały mu poczucia bezpieczeństwa. Dodatkową trudność stwarzało ścieranie się w rusińskim środowisku Sanoka sympatii rusofilskich z ukraińskofilskimi. Nastolatek wypracował sobie modus vivendi pomiędzy „skłóconymi światami”. Wrodzona wrażliwość, wielki talent plus poczucie inności sprawiło, że doskonale się czuł w poetyckim azylu. Pierwsze utwory, już jako dziecko, podobno pisał po rusińsku. W czasach gimnazjalnych po polsku. Arystokratą ducha był we własnym królestwie poezji, do którego długo nikt nie miał wstępu. Nauczyciele i koledzy szkolni wspominają, że nie wyróżniał się niczym. Był wesołym, dobrze uczącym się młodym człowiekiem. W 1928 roku, po ukończeniu gimnazjum, wyjechał do Lwowa. Na wydziale humanistycznym uniwersytetu Jana Kazimierza zaczął studiować filologię polską. Pisał prace pod kierunkiem wybitnych językoznawców i literaturoznawców, Juliusza Kleinera czy Jana Janowa. Pasjonował się literaturą słowiańską. W oparciu o słowniki i podręczniki do gramatyki, wczytując się w literaturę rosyjską i czeską, dokonywał przekładów, doszukiwał się stylistycznych analogii. Ale nie tylko, bo świetnie radził sobie z angielskojęzycznymi, niemiecko – i francuskojęzycznymi utworami. Nieźle z literaturą klasyczną, łaciną i greką. Mimo obcego akcentu w polszczyźnie, z którego czasem podśmiewali się studenci, okazał się najzdolniejszy z nich. Poszedł niełatwą ścieżką. Jeszcze jako student aktywnie włączył się też w literackie i społeczne życie Lwowa, biorąc udział w odczytach literackich, publikując na łamach prasy pod pseudonimem Zoil recenzje, felietony i parodie.
ВЕСІЛЬНА
Для Оленки
Послухай:
б’є весільний бубон,
і клени клонятсья,мов пави.
В твоє волосся, моя люба,
заплівся місяц кучерявий.
Чому пригасла
скрипка трохи,
чому тремтить
твоя долоня?
Ніч срібним сяйвом,
наче мохом,
Обмотує підкови коням.
12 березня 1935
Зелена Эвангелія, 1938
Для Оленки
Послухай:
б’є весільний бубон,
і клени клонятсья,мов пави.
В твоє волосся, моя люба,
заплівся місяц кучерявий.
Чому пригасла
скрипка трохи,
чому тремтить
твоя долоня?
Ніч срібним сяйвом,
наче мохом,
Обмотує підкови коням.
12 березня 1935
Зелена Эвангелія, 1938
Zachęcony przez uniwersyteckich kolegów, zaczął pisać po ukraińsku. W studenckim czasopiśmie „Dażbog” redagował kronikę literacką. Nie schlebiając ni gustom, ni poglądom politycznym, autentycznie wyniósł na wyżyny język ukraińskiej poezji. „Jestem małym chrząszczem na drzewie ukraińskiej poezji, które wrosło w szewczenkowską tradycję” – mawiał o sobie. Poezja „małego chrząszcza” miała mistrzowską formę. A w niej – człowiek stanowiący niepodzielną część przyrody i kosmosu, pozostający w wewnętrznej harmonii ze wszechświatem.
Uwagę krytyki literackiej zwrócił opublikowanym w czasach studenckich, uznanym za trochę szkolny, pierwszym tomikiem poezji, Prywitanja żyttja z 1931 roku. Po ukończeniu studiów w 1933 roku mógł na dobre oddać się pasji pisania. W w drugim tomie, z 1934 roku, Try pierścienie, pobrzmiewają łemkowskie motywy, podobnie w 1936 roku w Księdze Lwa oraz wydanej pośmiertnie w 1938 roku Zielonej Ewangelii. Jedynie tomik Rotacje (1938 r.), w klimatach urbanistycznych, odbiega od głównego nurtu twórczości.
Uczestnicząc w życiu intelektualnym Lwowa, nie utożsamiał się z żadnym politycznym obozem lwowskiej inteligencji. „Nie chcę być mandolinistą żadnej partii” – pisał, nie pozostając przy tym obojętny na niepokojące wydarzenia w Europie. Wiosną 1934 roku przestał publikować w „Wisnyku”, kiedy na czele redakcji stanął nacjonalistyczny ideolog Dmytro Doncow, przenosząc się do „Nazustriczy”, jedynego czasopisma Lwowa o charakterze artystyczno-literackim, nie narzucającego twórcom poglądów politycznych.
Pod wieloma względami był poetą tragicznym, któremu nie dane było czerpać z krynicy życia pełnymi garściami. Napisał libretto do opery Antona Rudnickiego „Dowbusz”, ale nie dokończył powieści Na druhomu berezi ani noweli Trzy mandoliny. Latem 1937 roku trafił do szpitala z zapaleniem wyrostka robaczkowego. Po operacji wywiązało się zapalenie płuc. Wysoka gorączka pokonała serce poety. Kilka dni później spoczął na Cmentarzu Janowskim we Lwowie. Dziś tablica upamiętniająca Bohdana Ihora Antonycza znajduje się we Lwowie, przy ulicy Gródeckiej 50, miejscu jego zamieszkania, oraz tam, gdzie przyszedł na świat, w małopolskiej Nowicy. Apolityczność jego wierszy w Związku Radzieckim okazała się zupełnie nieprzydatna. Na trzy dziesięciolecia trafiły do lamusa. Dopiero w drugiej połowie lat 60. zaczęto na nowo wydawać jego utwory. Tymczasem przez Łemków zawsze był ceniony.W świecie zaś jego twórczość, na nowo odkryta, od 1989 roku przeżywa renesans.
ПОВОРОТ
Пришол єм зас,
де вільхы,рыбы,
де мята, вербы,
де квіткасты стіны;
і зас цілую чорны скыбы,
припавшы перед сонцьом
на коліна.
Як мати, тепле, ся схылило
надо мном,
як над своім сыном.
Спрагу мі буде зас гацила,
як роса квітю,
земля уст дітхніньом.
І чорны скыбы ся звиджают,
на плоті, гейбы плажты,
вісят хмары.
Ту мене в пелехатым маю
під сонцьом
і вільхами повивали.
преклад Петро Мурянка
Зелена Эвангелия, 2009
Пришол єм зас,
де вільхы,рыбы,
де мята, вербы,
де квіткасты стіны;
і зас цілую чорны скыбы,
припавшы перед сонцьом
на коліна.
Як мати, тепле, ся схылило
надо мном,
як над своім сыном.
Спрагу мі буде зас гацила,
як роса квітю,
земля уст дітхніньом.
І чорны скыбы ся звиджают,
на плоті, гейбы плажты,
вісят хмары.
Ту мене в пелехатым маю
під сонцьом
і вільхами повивали.
преклад Петро Мурянка
Зелена Эвангелия, 2009
– Był dzieckiem „nijakiego czasu”. Urodził się za późno, by poczuć zryw roku 1914, zaś za wcześnie, by dzielić kolejny wzlot pośród łemkowskiej inteligencji lat 30. – mówi o poecie poeta, Petro Murianka, autor przekładu jego wierszy wybranych na łemkowski, wydanego w 2009 roku w 100-lecie urodzin przez Stowarzyszenie Łemków, w tomie Zelena Jewanhelyja. W przestrzeni „nijakiego czasu” dzięki talentowi, popartemu pracowitością, zmieścił się doskonale. Strofy Antonycza, utkane nie tylko ze znajomości literatury, filozofii, ale przede wszystkim ze smaków dzieciństwa, przełożone przez Muriankę, urodę świata wręcz śpiewają po łemkowsku.
Współcześnie twórczość Antonycza przyświeca też wielu artystycznym przedsięwzięciom. Jurij Andruchowycz, ukraiński prozaik i poeta współczesnego pokolenia, na kanwie wyimaginowanej biografii Antonycza, swego ulubionego poety, napisał nagrodzoną w 2006 roku nagrodą literacką im. Angelusa Silesiusa powieść Dwanaście kręgów. Popularność książki sprawiła, że zaczęto znów sięgać po wiersze młodego zdolnego poety, przez niektórych nazywanego „Jimem Morrisonem lat 30.”. Również w polskim wydaniu. Przed laty Władysław Graban zmierzył się z krasą Antonyczowej poezji w tomiku Cała chmielność świata (1994). W ubiegłym roku, z okazji stulecia urodzin poety, odbywały się sesje naukowe oraz spotkania z jego poezją. W 2007 roku, w 70. rocznicę śmierci poety i 50. rocznicę założenia IV Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy, Antonycz został jego patronem. Szkoła, mająca w programie nauczania język ukraiński, gdzie większość uczniów ma łemkowskie korzenie, odpowiedniejszego patrona nie mogłaby sobie wymarzyć. Międzyszkolne konkursy recytatorskie poezji Antonycza w murach liceum przyczyniają się do popularyzacji jego twórczości poza murami, bo duch jego poezji sprzyja młodym.
Sami o Sobie. Miesięcznik społeczno-kulturalny. Dodatek do Przeglądu Prawosławnego
dofinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
dofinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji


