2010 VII 02 Białorusini jadą na Białoruś
Od 4 do 7 maja gościliśmy w Mińsku na dorocznym spotkaniu diaspory Białorusi. Do Mińska przyjechali przedstawiciele białoruskiej diaspory z Litwy, Łotwy, Rosji i Polski. Byli tam o. Jan Kojło, dyrektor radia Orthodoxia, prof. Uniwersytetu w Białymstoku Bazyli Siegień i Michał Bołtryk z „Przeglądu Prawosławnego”. Białorusini na Białostocczyźnie nie są oczywiście diasporą w takim rozumieniu, jak Białorusini z krajów byłego Związku Radzieckiego. Nasze problemy są zupełnie inne, a najczęściej ich, w porównaniu z Białorusinami w dalekim świecie i w byłym ZSRR, nie mamy.
Organizatorami spotkania były ministerstwa informacji, spraw zagranicznych oraz religii i mniejszości narodowych. Bogaty program pobytu zawdzięczaliśmy organizacji „Radzima” i Centrum Kulturalne Białorusi w Polsce z jej szefem Aleksandrem Karaczunom.Byliśmy na wystawie zorganizowanej w wystawienniczym centrum Mińska, prezentującej środki masowego przekazu. Wszystkie białoruskie wydawnictwa prasowe przedstawiały swój dorobek. Trzeba się pochwalić, że „Przegląd Prawosławny” wypadł wśród nich wyjątkowo dobrze. Wystawę odwiedzili ministrowie, w tym kultury Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce.
Zaskakująco bogatą ofertę prasową prezentowała Cerkiew prawosławna na Białorusi.
Większość prasy białoruskiej wydawana jest w języku rosyjskim. Podczas spotkania w ministerstwie informacji zastępca ministra, Aleksander Słabadczuk, mówił, że stopniowo będą następowały zmiany w tym obszarze. – Białorusini mają swój język i trzeba go coraz częściej używać w prasie, radiu i programach telewizyjnych – podkreślił.
Ilu Białorusinów stale mieszka poza granicami kraju? Trzy do trzech i pół miliona – usłyszeliśmy od ministra religii i mniejszości narodowych Białorusi Leanida Hulaki. Ale to są dane szacunkowe. Najwięcej Białorusinów jest w Rosji. Do niedawna mówiło się, że jest ich tam milion 240 tysięcy. Teraz oficjalne dane mówią o 840 tysiącach.
Czy Białorusini wracają na Białoruś z krajów byłego Związku Radzieckiego? – Białorusini z Ukrainy chcieli osiedlać się w naszych „agrogorodkach”. Niestety, najczęściej emeryci, a nam potrzebni są młodzi fachowcy – mówił minister Hulaka. Więc nic z tego nie wyszło. Jednakowoż Białoruś nie wyludnia się. Więcej tu przyjeżdża i osiedla się, nie tylko Białorusinów, niż wyjeżdża.
W Grodnie co dwa lata odbywa się Festiwal Narodów Białorusi, wielka kulturalna impreza, trwająca kilka dni. W tym roku odbywać się będzie między 4 a 6 czerwca. Ale jest nowa, ciekawa inicjatywa, o czym mówił minister Leanid Hulaka, organizacji, także co dwa lata, festiwalu Białorusinów mieszkających za granicami Białorusi. Na to potrzeba jednak dużych środków finansowych.
Kontaktami z diasporą zajmuje się od wielu lat stowarzyszenie Radzima. Kieruje nim Maksim Dubianok. Pomagają mu dwie panie – Galina i Natalia.
Radzima niegdyś zajmowała się Białorusinami z tak zwanej „dalekiej zagranicy”, od lat 90. i „zza bliskiej zagranicy”, czyli mieszkającymi na olbrzymim obszarze byłego Związku Radzieckiego. Siedziba Radzimy mieści się w centrum Mińska przy ulicy Zacharowa 23.
Ten adres znają tysiące Białorusinów z całego świata. Tu też spotykamy się na początku naszej wizyty na Białorusi. Białorusini z Litwy, Łotwy, Rosji, Polski. Opowiadamy o swoich problemach. Na Łotwie wychodzi pismo „Pramień”, były kiedyś stronice po białorusku w pismach regionalnych. To już przeszłość. Prywatni wydawcy, zasłaniając się kryzysem, zlikwidowali te stronice. „Pramień” ukazuje się, ale za pieniądze Białorusinów Łotwy.
Roman Wojnicki, szef Stowarzyszenia Białorusinów Litwy, opowiada, jak ważną rolę w organizowaniu życia w diasporze odgrywają duchowni, czy też ludzie związani z Cerkwią bądź Kościołem. Do niedawna na Litwie organizacjami białoruskimi kierował Leonid Muraszko, solista filharmonii litewskiej i dyrygent chóru monasterskiej cerkwi Świętego Ducha. Niestety, w marcu 2009 roku zmarł.
Prawdę o ważnej roli duchownych w życiu diaspory potwierdza Aleh Fiedorczuk, urodzony w 1940 roku pod Brześciem. Wyjechał on z matką i bratem po śmierci ojca, w 1960 roku, do znajomych na Kaukaz. Tam zostali. – Tacy pracownicy, jak my – mówi – byli w Kabardyno-Bałkarii na wagę złota. Miałem wykształcenie ekonomiczne, dostałem pracę w ministerstwie finansów republiki w Nalczyku. Żyło się tam znakomicie, aż do rozpadu Związku Radzieckiego.
Teraz Aleh jest emerytem, pracuje dla białoruskiej organizacji. A Białorusinów w 400-tysięcznym Nalczyku jest 1194. Parę lat temu było ich 2500. Słowianie starają się opuszczać Kaukaz. Białorusini mają organizację „Siabry”.
Bardzo dobrze są zorganizowani w Nalczyku Polacy, których jest trzy razy mniej niż Białorusinów. W Nalczyku jest też ksiądz z Polski. Polacy uczą się języka polskiego. Wielu z nich myśli o ubieganiu się o Kartę Polaka.
Aleh także chodzi na te kursy. – A na zjeździe Polaków w Piatigorsku – opowiada Aleh – śpiewałem w polskim chórze „Hej, hej sokoły”. Aleh jest drugi raz na zjeździe diaspory w Mińsku. Pociągiem z Nalczyka do Moskwy jedzie 36 godzin, z Moskwy do Mińska dziesięć. Na własny koszt, za jakieś trzysta dolarów. Jego marzeniem jest wrócić na Białoruś i zamieszkać gdzieś pod Mińskiem.
Białorusini „za daleką granicą” różnie sobie radzą. Czasami w odległych krajach znajdują się ludzie, nie Białorusini, którzy są duszą i ciałem organizacji białoruskiej. O takim przypadku opowiada Galina Nawickaja z Radzimy.
Eduard Pennisi, obywatel Argentyny, mieszkający w Buenos Aires, urodzony z matki Hiszpanki i ojca Włocha, pierwszy raz zawitał do białorusko-ukraińskiego klubu „Dnipro” mając szesnaście lat. Utalentowany muzycznie, prawnik z wykształcenia, wkrótce tak polubił białoruskie pieśni, że zaczął przyjeżdżać, najpierw do Związku Radzieckiego, potem na Białoruś. Nauczył się białoruskiego, wciągnął do klubu całą swoją rodzinę. Dzięki jego inicjatywie, w jednym z programów argentyńskiego radia jest audycja „Słowiańska ziemia”. W nim białoruskie pieśni, historia, kultura, wiadomości. Klub „Dnipro”, dzięki Eduardowi, zdominowali tamtejsi Białorusi…
W programie ułożonym przez Radzimę i Centrum Kulturalne Białorusi w Polsce mieliśmy możliwość gościć w radiu „Białoruś”, którym kieruje od wielu lat znany poeta Naum Halperowicz. Radio to istnieje od 1962 r. Na początku nadawało tylko po białorusku. Teraz nadaje audycje po angielsku, niemiecku i polsku (od 2006 roku). Być może nawiąże współpracę z radiem „Orthodoxia”. O tym napiszemy z chwilą rozpoczęcia realizacji wspólnych projektów w zakresie języka białoruskiego, muzyki duchowej i świeckiej, kultury, historii…
Jeszcze o dwóch punktach wizyty trzeba wspomnieć.
Spotkanie w Wydawnictwie Egzarchatu Białoruskiej Cerkwi.
Rozmach wydawnictwa, którym kieruje Władimir Grozow, zachwyca i wprawia w zdumienie. Wydawnictwo zatrudnia 120 osób. W ciągu roku książki tej firmy osiągają nakład 2,5 mln sztuk. W 2009 roku pisaliśmy na łamach „Przeglądu” o prezentacji w Centrum Kultury Prawosławnej w Białymstoku „Słuckiej Ewangelii”. – Wydawnictwo – mówił jego dyrektor – w najbliższych planach ma wydać faksymilie „Ewangelii Połockiej” z 1164 roku i „Ewangelii Ławryszewskiej” z końca XIII wieku.
Dom Miłosierdzia, usytuowany niedaleko gmachu Biblioteki Narodowej w Mińsku, po którym oprowadza Ludmiła Driniajewa, to wielki projekt, rozpoczęty na początku lat 90. minionego stulecia pod kierunkiem proboszcza parafii Wszystkich Świętych Fiodora Pownego. O. Fiodor pełnił wiele lat posługę w cerkwi w Lipsku. W Mińsku stworzył centrum religijno-socjalno-medyczno-wychowawcze. Są tu świątynia, szpital, laboratorium diagnostyczne, prawosławna szkoła, pracownie pisania ikon i szycia szat dla duchownych, a także hotel. Centrum zatrudnia 164 osoby. W szpitalu stale jest leczonych około 90 osób. W czteroklasowej szkole uczy się 250 dzieci.
W pracowni „Zołotoja Riznica”, którą kieruje Wiera Blincowa, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych Białorusi, pracuje dziesięć kobiet. Szaty dla biskupów Białorusi i hierarchów zagranicznych są wykonywane z tradycyjnego białoruskiego materiału – lnu. A mitry ze… słomy. Ręczna robota, tradycyjne materiały i rezultat zachwycający…
Takie wyjazdy dla Białorusinów spoza granicy są bardzo ważne i pouczające. Inicjatywa „Radzimy” oraz Centrum Kultury Białorusi w Polsce jest godna uznania i warta kontynuowania.
fot. autor
Sami o Sobie. Miesięcznik społeczno-kulturalny. Dodatek do Przeglądu Prawosławnego
dofinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
dofinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji


